Mazowieckie: Utrata środkowa

W listopadzie, kiedy dzień krótki i pogoda średnia warto zaliczyć rzeczki, które są blisko od domu i pięknem nie powalają. Jedną z nich jest Utrata, która w październiku bardzo przybrała na wodzie. Tegoroczny spływ zaczęliśmy przy moście autostrady A2 w Pruszkowie, pod górą śmieciową. Na szczęście była mgła i nie czuć było nieprzyjemnych zapachów. Wąska początkowo Utrata dość szybko się powiększa, gdyż… dostaje wodę z oczyszczalni ścieków w Pruszkowie. Po nieco ponad 1 km prostego płynięcia jest próg w Mosznie, który lepiej obnieść.

Dalej mamy krótki zalesiony odcinek, na którym spotkaliśmy w tym roku aż dwie zwałki. Dalej znów prosto aż do Józefowa, gdzie znajduje się gorzelnia nad samą rzeką. Smród jest niesamowity. Przepływamy pod różnymi bardziej lub mniej zniszczonymi mostkami, jeden z nich jest po starej bocznicy kolejowej. Poprzednio jak tu płynęliśmy do rzeki wpadało też sporo ścieków i śmieci, teraz tego nie widać, być może ze względu na wysoki stan wody.

Po kolejnym prostym odcinku Utrata skręca na północ. Tuż przed mostem kolejowym uchodzi do niej pierwsza odnoga Rokitnicy. Następnie płynie się północną „obwodnicą” Błonia. Co jakiś czas mało ciekawe krajobrazy z hurtowniami w tle lub po prostu łąki. Dopiero za Błoniem dopływamy do Passa, gdzie jest krótki ładny odcinek skrajem parku pałacowego (odnowiony pałac widać przez krzaki). Zaraz za parkiem jest drugie ujście Rokitnicy.

Aż do Nowego Łuszczewka Utrata płynie długimi prostymi odcinkami. Przed mostem w tej wsi jest dworek, a dalej malowniczy szpaler wierzb rosnących w wodzie. Spływ kończymy przy moście po przepłynięciu niespiesznym tempem 20 km w około 3 godziny 15 minut.

Więcej o Utracie przeczytasz w naszych przewodnikach:

Utrata za Pruszkowem
Próg w Mosznie
Utrata między Moszną a Józefowem
Utrata w Passie
Utrata przed mostem w Nowym Łuszczewku